Ćwiczenie na obserwację ruchu : Wyskok pionowy – na ile jest to faktycznie ruch w górę?

W biomechanice w naszym ciele czasem zauważyć można takie zjawisko jak ruch przeciwny, potrzebny do wykonania danego ruchu.

Często jest tak, że aby zrobić jakiś ruch daleki albo na „długiej dźwigni” zanim mięśnie odpowiedzialne za ten właśnie ruch się uruchomią, by go wykonać, ułamki sekund wcześniej muszą się uruchomić inne mięśnie potrzebne do amortyzacji tego ruchu w ciele, do stabilizacji pozostałej części ciała, żeby ono samo nie musiało za tamtym ruchem podążyć czy wręcz być przez niego pociągnięte. Ale czasem zdarza się wręcz, że inne mięśnie nie tylko muszą przeciwdziałać, ustabilizować ciało, ale wręcz wykonać ruch przeciwny, żeby ten pożądany ruch był możliwy. Tak jest w przypadku wyskoku pionowego.

Jeśli chcesz wyskoczyć w górę, musisz najpierw zejść w dół, czyż nie jest tak ?

A wręcz w wyskoku w górę dużo większy wysiłek i czas poświęcony jest na ruchy w dół.

Zobaczcie.

Aby podskoczyć musimy się wybić. Aby mieć siłę wybicia musimy się zniżyć, zgiąć, przykurczyć, (trochę jak sprężyna) Mechanizmem wyskoku jest zatem mechanizm skurczu, czyli koncentrycznej pracy mięśni nóg (prostowników stawu biodrowego i kolanowego oraz zginaczy podeszwowych stawu skokowo-goleniowego). Czyli mamy pierwszy ważny ruch w dół.

Ok, wybijamy się, podskoczyliśmy ale za chwilę trzeba spadać, czyli wylądować. Tutaj znów muszą dokładnie te same mięśnie, co przed chwilą zapracować tylko w odwrotnym rodzaju pracy czyli w charakterze ekscentrycznym.

Co więcej według badań nasze mięśnie w fazie lądowania są dużo bardziej obciążone pracą niż w fazie wyskoku. Więc to ten ruch (czyli kolejny ruch przeciwny przecież do zamierzonego) jest w wyskoku „ważniejszy”.

Cały wyskok pionowy składa się z 5 faz :

  1. Faza statyczna : stoimy nieruchomo, przygotowujemy się do ruchu
  2. Faza zamachu : zaczynamy wykonywać niewielki ruch ugięcia nóg, przenosimy w dół nasz środek ciężkości, za chwilę musimy też wyhamować ten ruch w dół, zatrzymać ciało w dolnym ułożeniu, środek ciężkości zajmuje wówczas najniższe położenie. Jest to koniec fazy zamachu
  3. Faza odbicia : nadajemy ciału przyspieszenie w górę, które osiąga maksymalną wartość w chwili poprzedzającej oderwanie stóp od ziemi, ta prędkość odbicia jest maksymalna i nie będzie już wyższa w całej sekwencji ruchu
  4. Faza lotu : jesteśmy poddani działaniu jedynie siły ciężkości G (pomińmy opór powietrza i ruch obrotowy Ziemi). Środek ciężkości porusza się wtedy ruchem jednostajnie opóźnionym, ale nadal w górę. Prędkość ciała powoli maleje i kiedy osiągniemy najwyższe położenie, prędkość nasza równa jest zeru. Od tego momentu będziemy opadać. Ta faza trwa aż do powtórnego zetknięcia się stóp z ziemią.
  5. Faza lądowania : rozpoczyna się z końcem fazy lotu, nasze stopy stykają się z ziemią i musimy zamortyzować to lądowanie, poprzez delikatne ugięcie nóg.

Czyli wyskok w górę jest tak naprawdę chwilowym przyjemnym czasem między dwoma mocnymi dla ciała ruchami w dół – pierwszym skupiającym mięśnie do mocy odbicia i drugim koncentrującym ciało na amortyzującym hamowaniu przy zetknięciu z ziemią.

Jeśli chcecie porównać dwa skoki – jeden na jakieś niewielkie podwyższenie, np. na schodek a drugie jako zeskok z tego lekkiego podwyższenia z powrotem na ziemię, to zgadnijcie, który dla mięśni jest bardziej męczący? Nie, nie podskok w górę na podwyższenie, wręcz przeciwnie, zeskok na ziemię. Bo zgodnie z zasadą, że mięśnie zaangażowane w wyskok bardziej się męczą na pracy ekscentrycznej, czyli na wyhamowaniu przy lądowaniu, to lądowanie w dół wymaga więcej siły, większej amortyzacji, więc to w tym ruchu mięśnie są bardziej obciążone. Większe zmęczenie dla mięśni i kontrola struktur jest podczas lądowania po zeskoku w dół niż podczas lądowania po naskoku na coś podwyższonego.

A jeśli do tych naszych eksperymentów dodamy jeszcze estetykę? Jeśli chcemy podskoczyć „ładnie” ? Czy taki cel umysłu spowoduje, że nasz wyskok będzie niższy czy wyższy ? Czy skacząc w górę estetycznie wybijemy się wyżej czy niżej, będziemy mieć więcej mocy niż mniej ? Niestety według badań* mniej. Dbanie o estetykę wyskoku spowoduje zmniejszenie parametrów siły i prędkości czyli mocy wyskoku, osiągniemy niższy ten najwyższy punkt, w którym nasze ciało znajdzie się w przestrzeni w fazie lotu, niż gdybyśmy wyskakiwali z całej siły niedbale.

 

Chcecie poczuć, co dokładnie Wasze ciało robi przy wyskoku w górę, jak się czuje, ile jest pracy w dół , a ile w górę ? Dla ciekawskich – możecie się nagrać skacząc w górę i odtworzyć filmik w zwolnionym tempie, a dla perfekcjonistów – możecie sami spróbować zrobić wyskok w zwolnionym tempie 😉 Wtedy dosyć łatwo jest się zorientować, że chęć wyskoku zaczyna się od ruchu w dół.

Możemy to też przełożyć z ciała na sferę psyche. Ile razy coś co nas ściąga w dół daje nam siłę, żeby piąć się w górę, wyskoczyć wyżej, sięgnąć dalej. Skąd powiedzenie, że trzeba „sięgnąć dna”, żeby dobrze się odbić?  Ile razy konieczne jest zrobienie kroku w tył, żeby rozpędzić się bardziej, jak często żeby ruszyć szybko musisz wziąć rozbieg, żeby przygotować się do ataku trzeba się cofnąć.

A może też pomyśleć tak : Jeśli się cofasz to tylko po to, żeby wziąć rozbieg.

Trzeba często najpierw pójść za „grawitacją”, żeby się z niej wybić i uwolnić.

 

 

 

*Badania na tancerkach baletowych i na siatkarkach : Ravn S., Voight M., Simonsen E., Alkjǽr T., Bojsen-Mөller F., Klausen K.: Choice of jumping strategy in two standard jumps, squat and countermovement jump – effect of training background or inherited preference? Scandinavian Journal of Medicine and Science in Sports, vol. 9, no. 4, 1999, p. 201-208.

 

Poprzedni Wewnętrzna siła a delikatność
Następny Ból jest tylko Twój